O filmach które są inne i wcale się tego nie wstydzą!
RSS
czwartek, 27 października 2011
Eraserhead

reż. David Lynch, 1977, USA.

Trudno mi pisać o filmie, który jest kultowym dziełem kultowego reżysera, a na jego temat powstały już tysiące wywodów.

Nie chcę też wchodzić w  (psycho)analizę, ponieważ jak często podkreślam, blog ten powstał z myślą o polecaniu ludziom filmów, zachęcaniu ich (bądź też zniechęcaniu) do obejrzenia, a nie rozbierania na czynniki pierwsze.

Esencją tego filmu jest surrealizm. Nie uraczy się choćby minuty obrazu, podczas której sytuacje na ekranie można uznać za normalną. Nic nie jest tym, czym się wydaje. Już po chwili jako widz jesteśmy zagubieni chyba bardziej niż główny bohater. Granica między jawą a fantazją nie istnieje, bo cały świat jest snem lub raczej koszmarem. Niektóre sceny przyprawiały mnie o niezdrowy chichot, podczas innych żołądek mi pulsował (chociaż czasem reakcje te miały miejsce jednocześnie). Nie jest to jednak film pozbawiony sensu. Pod całą groteskową fasadą można wychwycić morał, chociaż w tym wypadku zapewne dla każdego widza będzie on innym, subiektywnym odczuciem. Osobiście nigdy nie zapomnę o stosowaniu antykoncepcji do końca moich (płodnych) dni. Ten obraz jest tak psychodeliczny, że nawet moja zahartowana niejednym dziwnym filmem psychika nie wytrzymała tego obciążenia. Rzadko miewam koszmary po obejrzeniu filmu,  ale ten był wyjątkiem.

Klasyk kina „bizarre”.

22:18, bizarre_films
Link Komentarze (1) »
piątek, 30 września 2011
Bela Lugosi spotyka brooklińskiego goryla

Bela Lugosi spotyka brooklińskiego goryla (Bela Lugosi Meets a Brooklyn Gorilla), reż. William Beaudine, USA, 1952

Filmy opisywane na tym blogu mogą budzić wiele emocji, w tym i negatywnych, ale zawsze jednak polecam je. Przynajmniej podobnym mi entuzjastom zakręconych produkcji.

Dla odmiany przedstawiam wątpliwej jakości dzieło, które na trzeźwo nie wchodzi ale może dostarczyć dozy masochistycznej rozrywki. To nie jest film zły. On należy do grona NAJGORSZYCH. I to na całym świecie.

Film wygląda na parodię parodii i miesza wszystkie wątki, jakie tylko mogą lub nie moga występować razem. Szalony naukowiec prowadzący eksperymenty na naczelnych, dzikie plemię żyjące w sercu dżungli i dwóch przypadkowych przybyszów , którzy wplątują się w farsę z gorylami.  W dziewiczym lesie palmy rosną z doniczek,  człowiek przebrany za goryla nie dorównuje realizmowi miśkowi z Krupówek, a dzikie plemię ma angielski jako drugi urzędowy język. Szalonego naukowca gra sam Bela Lugosi, ale lepiej nie zaczynać poznawania jego kariery od tego filmu, ponieważ obrazuje on w zasadzie jej koniec. Lugosi plącze się po planie otępiały i zapomina kwestii, a wszystkiemu winny jest narkotykowy nałóg.  Wisienką na gnijącym torcie jest Sammy Petrillo, który samym tonem głosu i głupkowatym chichotem doprowadza do szału po 30 sekundach.

Na zakończenie dodam, że budżet wyniósł 50 tysięcy dolarów. Dla porównania „Deszczowa piosenka” z tego samego roku kosztowała ponad dwa i pół miliona.

23:25, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2011
Zęby (Teeth)

Zęby (oryg. "Teeth"), reż. Mitchell Lichtenstein, USA, 2007.

Nie tak szokujący, obrazoburczy, czy zakręcony jak inne filmy na ten blogu, zasługuje jednak ażeby przybliżyć go szerszej publiczności. Oczywiście tym razem dystrybutor ostro pojechał porównując niezależną produkcję do takich klasyków jak „Lśnienie” czy niskobudżetowy acz wyznaczający nowy trend „Blair Witch Project”. Niepotrzebny chwyt, który może skutkować rozczarowaniem. Ale czego to się nie robi, żeby ktoś to kupił (no i KTOŚ kupił).

„Zęby” to horror feministyczny w najczystszej postaci, choć miejscami bliżej mu do komedii.

Śliczna nastolatka jest obiektem drwin prawie całej szkoły, bo nie dość, że nosi na palcu obrączkę czystości, to jeszcze aktywnie uczestnicy w życiu stowarzyszenia promującego czystość przedmałżeńską. Kiedy ją poznajemy jest urocza, nieco infantylna (ach ten różowy pokój i piżamka w jednorożce!), z całego serca przemawia  do zgromadzonej podczas „ślubowania czystości” publiczności i nader dzielnie znosi codzienne szykany. Na horyzoncie pojawia się przystojny młodzian, niby równie cnotliwy co ona. Od tego momentu zaczynają ją nękać nie tylko grzeszne myśli (choć jej umysł dopuszcza jedynie wersję po ślubie) ale również niejasne lęki związane z jej ciałem. Tłumione wspomnienia z dzieciństwa przeplatają się z urywkami starego filmu Sci-fi, gdzie gigantyczny skorpion rozwiera swoją paszczę...

Choć mniej przerażający niż wiele innych produkcji i mimo wszystko mniej krwawy od typowego slashera, może przysporzyć koszmarów wielu facetom. Za to znajdzie się zapewne niejedna kobieta, która pomyśli „O tak, chętnie zrobiłabym to samo mojemu byłemu!”.

W przerysowany sposób film porusza również ważną kwestię braku odpowiedniej edukacji kobiet na temat ich własnego ciała i groźne w skutkach (w filmie tylko dla napalonych mężczyzn) robienie z tego tematu tabu. Scena, w której uczniowie napotykają na zaklejony w podręczniku szczegółowy rysunek żeńskich genitaliów (podczas gdy męskie narządy nie zostały ocenzurowane), to świetny komentarz do poziomu edukacji seksualnej w naszych szkołach. Niestety. Młode dziewczyny nie są zachęcane do poznawania swojego ciała. W przypadku filmowej bohaterki warto byłoby sprawdzić wcześniej, jaką niespodziankę ma się w środku...

niedziela, 31 lipca 2011
Powrót...

Wielki, mały comeback w miernym stylu.

I chociaż wciąż zastanawiam się, czy obejrzeć The Human Centipede", czy może wystarczy mi sam zwiastun, to inne filmy się obejrzało i czas coś o nich napisać w nadchodzącym miesiącu.

23:37, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 maja 2011
Back to life!

Wstyd i hańba tak tego bloga zaniedbać! A w międzyczasie trochę filmów się widziało i to bardzo dziwnych.

 

Po każdym takim filmie myślę, że nic mnie juz nie zaskoczy. Jak cudownie jest się mylić!

 

Re-start od czerwca.

 

Stay tuned.

23:01, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21