O filmach które są inne i wcale się tego nie wstydzą!
RSS
niedziela, 29 marca 2009
Delicatessen

Bardzo miła niespodzianka mnie spotkała. W sklepie dla "inteligentnych" (żeby nie powiedzieć nie dla kogo...) na półce stał prawdziwy delikates i to w cenie jak za pół kilo hipermarketowej szynki (tej tak świeżej, że aż sama ze sklepu ucieka). Tak, stał tam i czekał na mnie - wiem to na pewno.

Plakat filmu Delicatessen img src: movieposter.com

Tematycznie bardzo na czasie. W ogarniętym kryzysem kraju każdy "orze jak może". Jak za czasów wielkiego kryzysu w tanach najbardziej brakuje jedzenia, a towarem deficytowym jest mięso. Ale pewien rzeźnik ochoczo wyjmuje spod lady kolejne porcje, bo towaru mu nie brak - sam o to dba. Do niszczejącej kamienicy napływają nowi goście, którzy "w tajemniczych okolicznościach" przyczyniają się do zwiększenia obrotów rzeźnika. Mieszkańcy dobrze o tym wiedzą i drżą na widok topora, modląc się żeby w końcu pojawiła się świeża dostawa.

Scenografia skojarzyła mi się z "Teksańską masakrą...": ujęcie kamery pokazuje zniszczoną, smętnie górująca nad krajobrazem kamienicę, w środku skrzypiace schody, dudniące rury, zacieki na ścianach i wdzierająca się do mieszkań wilgoć, a wszystko to utrzymane w tonacji sepii. Jednak zamiast slashera mamy tutaj ostro okraszoną czarnym humorem groteskę ze szczyptą surrealizmu. Ba, jest to nawet tło dla słodkiego romansu między nowym gościem, a córką rzeźnika, której zdecydowanie nie podoba się interes papy. Smaczku dodają lokatorzy, z których każdy jest niepowtarzalnym indywiduum: zadziorna kochanka rzeźnika, obmyślająca najdziwaczniejsze mechanizmy samobójstwa żona introligatora, czy staruszek z zalanej wodą piwnicy,którego można nazwać koneserem kuchni francuskiej, zważając że podstawę jego diety stanowią żaby i ślimaki...

Próba ucieczki w kuble na śmieci img src:www.cinemoi.tv

Szalony rzeźnik img src: andrewsidea.wordpress.com

Prosto do garnka... img src: www.cinemoi.tv

19:50, bizarre_films
Link Komentarze (3) »
niedziela, 22 marca 2009
Jak we śnie / Science of Sleep

Komedie romantyczne zazwyczaj mają to do siebie, że nie są ani śmieszne ani romantyczne. Ot, taki urok tego gatunku. Czy tak jest też z "Science of Sleep"? Taaa.... To znaczy, rzecz gustu. Sama historia niedojrzałego emocjonalnie artysty, który jest podręcznikowym przykładem syndromu "Piotrusia Pana" z kompleksem Edypa na dokładkę, nie jest specjalnie zachwycająca. Ale już oprawa wizualna - owszem. To ratuje ten film i wynosi go na zupełnie inny poziom.

Otóż główny bohater jest lucid dreamerem, czyli osiąga w swoich snach wyższy stan świadomości od przeciętnego człowieka, a czasem nawet sprawuje nad nimi kontrolę. Chociaż bywa, że to sny przenikają do rzeczywistości i przejmują kontrolę nad zachowaniami Stefana. Warto dodać, że Stefan jest artystą, który nie przywykł do realiów współczesnego świata i marzy o prawdziwej sztuce, a nie układaniu równych rządkow literek w wydawnictwie drukującym kalendarze. Stąd plastyczna ekspresja zostaje przeniesiona w sny i fantazje.

science of sleep img src:cinemastrikesback.com

science of sleep img src:thewhitespaces.com

I wreszcie podobają mi się scenografie zmontowane z przedmiotów codziennego użytku :)

15:09, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 marca 2009
Filmowy seans na Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet, wszystkim Kobietom bez względu na płeć, wszystkiego NAJ NAJ NAJ! Gdyby nie one, filmy byłyby do dupy.

Teraz przechodzę do krótkiej prezentacji kilku tytułów, które na tę i inne okazje polecam.

Na poważnie:

Zawieście czerwone latarnie (/Da hong deng long gao gao gua, 1991)

francuski poster ze strony www.posteritati.com

Młoda dziewczyna z biednej rodziny, postanawia wyjść za bogacza. Już od pierwszych minut filmu na ekranie rysuje się obraz tragedii młodej chinki: bez wzruszenia odpowiada matce, że przystaje na rolę nie żony, a konkubiny swojego nowego pana. Od chwili przekroczenia progu posiadłości, której nie będzie jej wolno opóścić, staje się obiektem zawiści pozostałych kobiet: żon i służących, których prawdziwe pragnienia nigdy nie zostaną zaspokojone.

 Trzecia płeć (Navarasa, 2005)

Bollywoodzkie klimaty? Zmyłka, chociaż aktor(ka)po lewej rzeczywiście ma już tam swój dorobek. img ze strony:chaitanya.blogsome.com

O byciu kobietą niekoniecznie decyduje obecność macicy i jajników. Co roku w Indiach swoje święto mają (nieliczni już) kastraci i transseksualiści. Jest to też dla nich okazja, aby wypowiedzieć się o swojej kondycji w społeczeństwie, chociaż o tym media wolą milczeć. Dziewczynka, która właśnie stała się kobietą wyrusza w samotną podróż, aby odnaleźć swojego transseksualnego wujka. Razem z nią wchodzimy w ten pełen kontrastów świat. Piękny, ciekawy i momentami poetycki film.

Powaznie i z dreszczykiem

Dumplings (/Gaau jii 2004)

Tak, ten obrazek już był...

Opisywany już przeze mnie film. W gruncie rzeczy dramat o strachu pięknej kobiety przed starością i odrzuceniem. Wyraziste postaci i kilka scen dla ludzi o mocniejszych żołądkach.

Śmiech przez łzy

Kobiety na skraju załamania nerwowego

Następna! img src: cinema.cornell.edu

Nie może się obyć bez Almodovara. Uwielbiam kobiety w jego filmach: rozwazne i romantyczne. A dokładniej silne, zdecydowane, nie bojące się własnych słabości. "Kobiety..." wybieram bo... chyba bardzo spodobała mi się Almodovarowska reklama proszku do prania z mafijnym podtekstem.

 

Na wesoło

Kogel - Mogel (1988) oraz Galimatias czyli Kogel - Mogel II (1989)

To jest właśnie kogel - mogel. Eee... to nie ten. I nie mój, tylko z wikipedii.

... to nie ten.

Plakat filmu kogel - mogel img src:www.kinoswiat.pl

Niedoceniane rodzime komedie, które w gruncie rzeczy ukazują, jak na ostatku komuny upupić młodą i ambitną kobietę. Żarty, żartami, ale los zawsze okrutnie zadrwi z głównej bohaterki naiwnie wierzącej w równouprawnienie.

Seksmisja (1984)

Futurystyczni i seksowny plakst znanej komedii. img src: muzyka.gildia.pl

Ten film w pełni zasługuje na miano kultowego. Żonglując cytatami zapominamy o całej fantastyczno-naukowej oprawie: przyszłośc po nuklearnej katastrofie, rasa ludzka, ekhm, kobieca ukryta w podziemiach, otoczona techniką i żyjąca w ściśle kontrolowanym społeczeństwie. Z tego niemal Orwellowskiego scenariusza powstała komedia, która bawi do łez, nawet tych urodzonych po '89 (moim zdaniem świadczy o tym jej niesłabnąca popularność).

Albercik, wychodzimy!

 

To jest oczywiście tylko kilka, losowo wybranych pozycji. Kino to wielka skrabnica historii o kobietach: piękne kusicielki, femme fatale, ofiary i oprawcy, kosmiczne wojowniczki i zapracowane matki z klatki obok. Nie ma takiej listy czy rankingu, które by to wszystko objęły. Ja zachęcam do sięgania po najlepsze i najciekawsze produkcje: będę je na pewno polecać na tym blogu.

...ale pojechane z autoreklamą :P

21:36, bizarre_films
Link Komentarze (2) »