O filmach które są inne i wcale się tego nie wstydzą!
RSS
niedziela, 06 kwietnia 2008
Walka o ogień

aka: Quest for Fire/La Guerre du feu

Jako odtrutkę na gniot 10 000 B.C. polecam klasyczny już film z 1981 roku produkcji Amerykańsko-Kanadyjsko-Francuskiej. Trójka dzielnych jaskiniowców wyrusza na tytułową wyprawę po ogień, który zapewni przetrwanie ich małemu plemieniu. Na swojej drodze spotkają wiele niebezpieczeństw, jednak z pewnością nie będą to pterodaktyle, czy Azteckie legiony. Na tyle twórcy trzymają się faktów. Jednak osobom, które za wszelką cenę chcą przez prawie 2 godziny porównywać filmową fikcję ze swoją wiedzą zdobytą za pośrednictwem kanału Discovery i społki - dziękujemy. Tam są drzwi, na prawo od jaskini i za mamutem w lewo. A reszta niech siada wygodnie i odbędzie pełną żywych emocji podróz do korzeni. Takich akcji nie zobaczycie na Animal Planet!

 img src: www.videosewer.com/

Chociaż w filmie nie pada ani jedno (zrozumiałe) słowo (na potrzeby produkcji stworzono sztuczny język), to z zapartym tchem śledzimy poczynania tej dzielnej trójki... no właśnie, dzielnej ale nie głupiej! W konfrontacji z drapieżnikiem wybierają najlepszą opcję: drzewo. W końcu to nie opowieść o prehistorycznych konanach wyzwalających lepiankowe imperia, a o ludziach pierwotnych, którzy powoli odkrywają swoje człowieczeństwo, doznają pierwszego w dziejach szoku kulturowego i wprowadzają w życie nową pozycję seksualną. Tutaj plenery i skórzane kapotki są jedynie skromnym dodatkiem do genialnej gry aktorskiej. Wbrew obserwacjom prowadzonym na odzianych w dresy osobnikach z osiedlowych ławeczek, sztuką jest odegrać rolę jaskiniowca w tak przekonujący sposób. Ale żeby się o tym przekonać, najpierw trzeba obejrzeć "Walkę o ogień".

22:45, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 kwietnia 2008
Barbarella

Jane Fonda urodziła się by zostać Barbarellą (plakat ze strony: www.movieposter.com)

 

Witam na (kolejnym) blogu poświęconym filmom, które nie wstydzą się tego, że są "inne". Na dobry początek, w tym wspaniałym dniu, proponuję... BARBARELLĘ!

Ten film jest jedynym w soim rodzaju skrzyżowaniem Star Trecka z pornosem. Fabuła (jak to słowo ciekawie brzmi w kontekście tego filmu) prezentuje się następująco: profesor Durand Durand (brzmi znajomo dla fanów muzyki? TAK!) pracuje nad śmiercionośną bronią. W erze podboju galaktyk, kiedy żadna wojna nie trapiła ludzkości od setek lat, a miejsce broni jest w muzeum, wynalazek Duranda może wywołac spore zamieszanie. Prezydent Ziemi kontaktuje się z Barbarellą i powierza jej niebezpieczną misję odnalezienia zaginionego profesorka. W tym momencie bohaterka zadaje najbardziej błyskotliwe pytanie, jakie mogło zrodzić się pod burzą blond loków: dlaczego ja? Ano kochana Barbarello, nie mam wojska, ani policji, tylko prezydencką orkiestrę, a ty znasz się na nawigacji - rzecze jej prezydent i tak zaczyna się nasza cudowna opowieść...

Jane Fonda na każdym kroku prezentuje swoje wdzięki, jako ze Barbarelli nawet lodowa pustynia nie zmusi do ubrania czegoś co zakrywa więcej niż 30% powierzchni jej powabnego ciała. Na uroczą bohaterkę czeka wiele niebezpieczeństw, z których jednak zawsze wyratuje ją przystojny mężczyzna, aby stojąc przed wyborem: oficjalne wynagrodzenie przez rząd Ziemi lub płatnośc w naturze, bez zastanowienia wybiera to drugie. Jak na kosmicznego pornosa przystało, dialogi są krótkie i mało ciekawe, o fabule można powiedzieć tyle, że chyba jest, a efekty specjalne są beznadziejne nawet jak na epokę (zazwyczaj wizualizacje pojawiające się na ekranach). Jednym slowem: KICZ!

Czy więc warto sięgać po tę dziwną himerę z roku 1968? Ja powiem tak: Jane Fonda i sex w kosmosie. Kto nie widział, nie uwierzy.

21:46, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »