O filmach które są inne i wcale się tego nie wstydzą!
RSS
sobota, 25 kwietnia 2009
Widmo Wolności

Fantome de la liberte (The Phantom of Liberty), L.Bunuel, 1974

Różowy tyłek wypina się z plakatu filmu Luisa Bunuela

Pewnie nie uda mi się napisac nic o tym filmie, co już nie zostałoby opubliowane. Jak zwykle nie będę silić się na pompatyczną oryginalnośc, a polecać, polecać, polecac... i to gorąco.

Najcudowniejsze są filmy z niepodzianką. Bez uprzednich recenzji czy zapoznania się z filmografią oczekuje się dalszego rozwoju wydarzeń, zaś ten jest... całkiem nieoczekiwany! Cóż, przystrojony na statuę wolności różowy tyłek z cierpiącą na impotencję pochodnią, powinien być pewną podpowiedzią dla serii luźno powiązanych, pełnych czarnego i nieco sprośnego humoru historyjek. Ok, określenie "nieco sprośne" odnosi się do poziomu tych żartów, które, choć epatują seksem, robią to moim zdaniem w sposób nieporównywalnie lepszy niż durne amełykańskie produkcje dla otępiałych i napalonych nastolatków. Oczywiście film skojarzył mi się z twórczością grupy Monty Pythona - łamanie konwenansów, szarganie świętościami i absurd. Myślę, że fanom takiego poczucia humory film bardzo przypadnie do gustu.

Nowa usługa Poczty Polskiej?

Żeby nie psuć niespodzianek, nie zgłębiam tematu, a zachęcam do obejrzenia.

16:15, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 kwietnia 2009
Life of Brian / Żywot Briana

Będzie tematycznie, czyli świątecznie, a do tego bardzo śmiesznie.

Plakat Life of Brian img src:allposters

Mam zaszczyt przedstawić (tym, ktorzy jeszcze tego filmu nie znają... sa tacy?) dzieło grupy Monty Python pt. "Life of Brian". Żytow głównego bohatera przypomina w wielu aspektach życie Jezusa, może poza faktem, że Brian nie jest mesjaszem, a jedynie życiowym nieudacznikiem. Polecam ten film szczególnie tym, którzy mają dość zalatujacej zgniłym jaje świątecznej papki serwowanej na Wielkanoc, pośród której przewijąją się wszelakiego rodzaju adaptacje Biblijne, a powiedzmy sobie szczerze: poza kilkoma dobrymi (i nie zawsze do końca "poprawnymi") tytułami mamy do czynienia z filmową chałturą. Lepiej nie oglądajce tego filmu w czasie świątecznego śniadania z rodzinką, bo zapewne większosć religijnych ciotek i babć nie wytrzyma widoku Briana: wygłaszającego na golasa kazanie, albo śpiewającego na krzyżu słynną "Always look on the bright side of life". Oczywiście zamierzeniem Monty Pythona nie była obraza delikatnych uczuć religijnych Polskiego społeczeństwa, a wyśmianie współczesnego świata przenosząc akcję ponad 2000 tys. lat wstecz. Świetnie im się to udało! Dodam jeszcze, ze w Szwecji reklamowano go jako "Tak śmieszny, że zakazany w Norwegii!".

Always look on the bright side of life!

 

Na koniec życzę wszystkim smacznego zająca!

Zajączek przyjdzie też do ciebie....

...jeśli zając nie zje ciebie.

15:54, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 kwietnia 2009
Rok z Bizarre Films!

(tytuł: sens blogowania)

Witam wszystkich czytających ten, ostatni już, wpis na blogu. Ponieważ zaraz przyjdzie mi was pożegnać.

Na bloxie istnieje już wiele blogów poświęconych filmowym recenzjom, independent cinema, produkcjom offowym i zapomnianym, a czasem i nieznanym poza granicami kraju ich produkcji perełkom. Pełno wpisów o dziełach typu "Barbarella" czy "Człowiek, który wymyślił życie".

Dlatego kończę marną egzystencję tego bloga.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ha!

Chyba nikt nie dał się nabrać? Wiem, już liczyliście na zwolnienie się adresu i skasowanie tego szmatławego, diabelskiego pomiotu. Ale nie, ja się tak łatwo nie dam.

Chcę uczcić (z małym opóźnieniem jak widać) 1 rocznicę mojego bloga!

No to świętujemy!

Have a Bizarre Birthday!

18:52, bizarre_films
Link Komentarze (2) »