O filmach które są inne i wcale się tego nie wstydzą!
RSS
wtorek, 30 sierpnia 2011
Zęby (Teeth)

Zęby (oryg. "Teeth"), reż. Mitchell Lichtenstein, USA, 2007.

Nie tak szokujący, obrazoburczy, czy zakręcony jak inne filmy na ten blogu, zasługuje jednak ażeby przybliżyć go szerszej publiczności. Oczywiście tym razem dystrybutor ostro pojechał porównując niezależną produkcję do takich klasyków jak „Lśnienie” czy niskobudżetowy acz wyznaczający nowy trend „Blair Witch Project”. Niepotrzebny chwyt, który może skutkować rozczarowaniem. Ale czego to się nie robi, żeby ktoś to kupił (no i KTOŚ kupił).

„Zęby” to horror feministyczny w najczystszej postaci, choć miejscami bliżej mu do komedii.

Śliczna nastolatka jest obiektem drwin prawie całej szkoły, bo nie dość, że nosi na palcu obrączkę czystości, to jeszcze aktywnie uczestnicy w życiu stowarzyszenia promującego czystość przedmałżeńską. Kiedy ją poznajemy jest urocza, nieco infantylna (ach ten różowy pokój i piżamka w jednorożce!), z całego serca przemawia  do zgromadzonej podczas „ślubowania czystości” publiczności i nader dzielnie znosi codzienne szykany. Na horyzoncie pojawia się przystojny młodzian, niby równie cnotliwy co ona. Od tego momentu zaczynają ją nękać nie tylko grzeszne myśli (choć jej umysł dopuszcza jedynie wersję po ślubie) ale również niejasne lęki związane z jej ciałem. Tłumione wspomnienia z dzieciństwa przeplatają się z urywkami starego filmu Sci-fi, gdzie gigantyczny skorpion rozwiera swoją paszczę...

Choć mniej przerażający niż wiele innych produkcji i mimo wszystko mniej krwawy od typowego slashera, może przysporzyć koszmarów wielu facetom. Za to znajdzie się zapewne niejedna kobieta, która pomyśli „O tak, chętnie zrobiłabym to samo mojemu byłemu!”.

W przerysowany sposób film porusza również ważną kwestię braku odpowiedniej edukacji kobiet na temat ich własnego ciała i groźne w skutkach (w filmie tylko dla napalonych mężczyzn) robienie z tego tematu tabu. Scena, w której uczniowie napotykają na zaklejony w podręczniku szczegółowy rysunek żeńskich genitaliów (podczas gdy męskie narządy nie zostały ocenzurowane), to świetny komentarz do poziomu edukacji seksualnej w naszych szkołach. Niestety. Młode dziewczyny nie są zachęcane do poznawania swojego ciała. W przypadku filmowej bohaterki warto byłoby sprawdzić wcześniej, jaką niespodziankę ma się w środku...