O filmach które są inne i wcale się tego nie wstydzą!
RSS
czwartek, 10 lipca 2008
Kult / The Wicker Man

Ten tytuł na pewno kojarzą fani zespołu Iron Maiden. Ale nie o tym będzie ta 'recenzja'.

Wakacje, wakacje, wakacje. Oby była ladna pogoda. A jak się trafi dzień deszczowy, można obejrzeć dobry film. Idealny będzie 'The Wicker Man' (pol. 'Kult') z 1973. Na małej wyspece zjawia się policjant, aby rozwikłać sprawę tajemniczego porwania małej dziewczynki. Dobrze wychowanemu i bardzo religijnemu stróżowi prawa nie podobają się hippisowsko-pogańskie wyczyny tubylców i ich iście okultystyczne praktyki. Zaczyna podejrzewać iż uprowadzone dziewczę, jeśli jeszcze żywe, jest w straszliwym niebezpieczeństwie. Wszak w tym roku nieurodzaj (jak co roku na Polskiej wsi), a czego innego spodziewac się po odizolowanej od swiata grupce neopogan niż złożenia krwawej ofiary?

A teraz 3 powody dla których warto obejrzeć ten film. Są tam: wino, kobiety i śpiew. Horror jak na dzisiejsze kryteria z tego żaden, ale są piosenki, które trzeba uslyszeć i sceny, które trzeba zobaczyć. Wymienione wcześniej trzy elementy są również dobrymi powodami aby nie ogladać wersji z 2006 roku. Ponieważ usunięto z niej wino, kobiety i spiew, a dodano smutnego i zatroskanego jak zawsze Nicholasa Cage'a.

Jaka refleksja po filmie? Taka:

'The Wicker Man' inspiracją dla rodzimej produkcji?

18:51, bizarre_films
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 czerwca 2008
Palindromy

Jakiś czas temu na ekranach kin gościł u nas film "Juno" - przyjemna bajka o nastolatce w ciąży i do tego z naprawdę fajnym soundtrackiem. Cień aborcji tylko przez chwilę zawisł nad Juno i został szybko przegnany przez rozmyślania o paznokciach. Natomiast "Palindromy" to film w pełni poświęcony aborcji, ale na szczęście bardzo daleko mu do katodokumentu "Niemy krzyk", który operuje technikami ze strefy 11 (ktoś to jeszcze pamięta?) i spotów TV Trwam. Co najlepsze w Palindromach? Brak jednoznacznej odpowiedzi; główna bohaterka w bardzo młodym wieku zachodzi w ciążę, matka namawia ją do aborcji, a po wszystkim zrozpaczona i zagubiona dziewczyna ucieka z domu. Po drodze spotka napalonego kierowcę ciężarówek i trafi do domu "Mamy Słońce" opiekującej się kalekimi dziećmi na chwałę Pana. Różne spojrzenia, różne argumenty i z każdej strony jakieś ekstremalne sytuacje. Moje osobiste wrażenie: film ma skłaniać do nieco głębszej refleksji, chociaż pokazane w nim ekstrema są momentami mocno przerysowane.

Co jeszcze fajnego w filmie? Główna bohaterka. Chwyt nietypowy i w pełni uzasadniony. Nie powiem nic więcej, niespodzianka.

Quiz po filmie:1. Co to jest palindrom? 2.Gdzie w filmie pojawia się palindrom?

Palindromy - plakat ze strony impawards

 

 

20:42, bizarre_films
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 maja 2008
Fallen Art / Sztuka Spadania

Dzisiaj będzie krótko, bo i film krótki. Pamiętacie "Katedrę"? No trochę szumu było wokół dzieła Tomasza Bagińskiego i Fallen Art, czy też Sztuka Spadania, również nie obiło się bez echa, może trochę mniejsze nagłośnienie w mediach. Ale dosyć tych porównań. Bo FA zasadniczo rózni się od "Katedry", chociaż dla mnie było rozrywką przednią, głównie dzięki czarnemu humorowi i temu Mrożkowemu klimatowi. Bo nie wierzę, że "Asfaltowe Tango" to czysty przypadek i kaprys twórcy. Ogólnie jest groteskowo, może wręcz makabrycznie (tu odczucia bardzo subiektywne), wizualnie miodzio i z innej półki niż "Katedra", więc nie wiem na ile można te animacje porównywać (na pewno FA skorzystał na rozgłosie poprzedniego dzieła Bagińskiego). Czyli 6 minut można bez żalu poświęcić, a reszta to już rzecz gustu.

Fallen Art

Tu jest stronka oficjalna filmu i se tapetki można ściągnąć: http://www.fallen-art.com

 

21:45, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 kwietnia 2008
Walka o ogień

aka: Quest for Fire/La Guerre du feu

Jako odtrutkę na gniot 10 000 B.C. polecam klasyczny już film z 1981 roku produkcji Amerykańsko-Kanadyjsko-Francuskiej. Trójka dzielnych jaskiniowców wyrusza na tytułową wyprawę po ogień, który zapewni przetrwanie ich małemu plemieniu. Na swojej drodze spotkają wiele niebezpieczeństw, jednak z pewnością nie będą to pterodaktyle, czy Azteckie legiony. Na tyle twórcy trzymają się faktów. Jednak osobom, które za wszelką cenę chcą przez prawie 2 godziny porównywać filmową fikcję ze swoją wiedzą zdobytą za pośrednictwem kanału Discovery i społki - dziękujemy. Tam są drzwi, na prawo od jaskini i za mamutem w lewo. A reszta niech siada wygodnie i odbędzie pełną żywych emocji podróz do korzeni. Takich akcji nie zobaczycie na Animal Planet!

 img src: www.videosewer.com/

Chociaż w filmie nie pada ani jedno (zrozumiałe) słowo (na potrzeby produkcji stworzono sztuczny język), to z zapartym tchem śledzimy poczynania tej dzielnej trójki... no właśnie, dzielnej ale nie głupiej! W konfrontacji z drapieżnikiem wybierają najlepszą opcję: drzewo. W końcu to nie opowieść o prehistorycznych konanach wyzwalających lepiankowe imperia, a o ludziach pierwotnych, którzy powoli odkrywają swoje człowieczeństwo, doznają pierwszego w dziejach szoku kulturowego i wprowadzają w życie nową pozycję seksualną. Tutaj plenery i skórzane kapotki są jedynie skromnym dodatkiem do genialnej gry aktorskiej. Wbrew obserwacjom prowadzonym na odzianych w dresy osobnikach z osiedlowych ławeczek, sztuką jest odegrać rolę jaskiniowca w tak przekonujący sposób. Ale żeby się o tym przekonać, najpierw trzeba obejrzeć "Walkę o ogień".

22:45, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 kwietnia 2008
Barbarella

Jane Fonda urodziła się by zostać Barbarellą (plakat ze strony: www.movieposter.com)

 

Witam na (kolejnym) blogu poświęconym filmom, które nie wstydzą się tego, że są "inne". Na dobry początek, w tym wspaniałym dniu, proponuję... BARBARELLĘ!

Ten film jest jedynym w soim rodzaju skrzyżowaniem Star Trecka z pornosem. Fabuła (jak to słowo ciekawie brzmi w kontekście tego filmu) prezentuje się następująco: profesor Durand Durand (brzmi znajomo dla fanów muzyki? TAK!) pracuje nad śmiercionośną bronią. W erze podboju galaktyk, kiedy żadna wojna nie trapiła ludzkości od setek lat, a miejsce broni jest w muzeum, wynalazek Duranda może wywołac spore zamieszanie. Prezydent Ziemi kontaktuje się z Barbarellą i powierza jej niebezpieczną misję odnalezienia zaginionego profesorka. W tym momencie bohaterka zadaje najbardziej błyskotliwe pytanie, jakie mogło zrodzić się pod burzą blond loków: dlaczego ja? Ano kochana Barbarello, nie mam wojska, ani policji, tylko prezydencką orkiestrę, a ty znasz się na nawigacji - rzecze jej prezydent i tak zaczyna się nasza cudowna opowieść...

Jane Fonda na każdym kroku prezentuje swoje wdzięki, jako ze Barbarelli nawet lodowa pustynia nie zmusi do ubrania czegoś co zakrywa więcej niż 30% powierzchni jej powabnego ciała. Na uroczą bohaterkę czeka wiele niebezpieczeństw, z których jednak zawsze wyratuje ją przystojny mężczyzna, aby stojąc przed wyborem: oficjalne wynagrodzenie przez rząd Ziemi lub płatnośc w naturze, bez zastanowienia wybiera to drugie. Jak na kosmicznego pornosa przystało, dialogi są krótkie i mało ciekawe, o fabule można powiedzieć tyle, że chyba jest, a efekty specjalne są beznadziejne nawet jak na epokę (zazwyczaj wizualizacje pojawiające się na ekranach). Jednym slowem: KICZ!

Czy więc warto sięgać po tę dziwną himerę z roku 1968? Ja powiem tak: Jane Fonda i sex w kosmosie. Kto nie widział, nie uwierzy.

21:46, bizarre_films
Link Dodaj komentarz »
1 ... 21